
Alicja i jej sesja, która udowodniła, że magia ma wiele twarzy
by
Tags:

Są takie sesje, które zaczynają się od jednego wielkiego znaku zapytania.
W przypadku Alicji było to zdanie wypowiedziane… przez jej dzieci:
„Ciekawe, czy pani od tych ciepłych, rodzinnych zdjęć naprawdę da radę zrobić coś mrocznego?”. Muszę przyznać — bardzo spodobało mi się to wyzwanie.
Alicja przyszła do mnie z pomysłem na sesję inną niż te, które zwykle tworzę:
mroczniejszą, bardziej baśniową, pełną symboli i magii. To był dla mnie impuls, by poszukać miejsca z duszą.
I tak trafiłyśmy pod stary dąb–pomnik przyrody w okolicach Kowala, którego pień przypomina naturalną kryjówkę czarownicy. Nie mogło być lepszego tła dla naszych fotograficznych działań.
Alicja zadbała o każdy szczegół: czarne koronki, karty tarota, kamienie, peleryny, a nawet miecz. Wszystko to, połączone z miękkim światłem zachodzącego słońca, stworzyło klimat jak z opowieści, którą chciało się czytać dalej.
W czasie sesji obok trwał rodzinny piknik — i nagle usłyszałam jedno z tych zdań, które idealnie domyka kadr: „Patrzcie! Pani wygląda jak Wednesday!”
Był w tym żart, lekkość i potwierdzenie, że Alicja w tym klimacie po prostu błyszczy.
Gdy wysłałam jej ujęcia do wyboru, odpisała mi coś, co zostanie ze mną na długo:
„Wydobyłaś to, co dawno zniknęło… Szczery uśmiech i radość.”
I wtedy zrozumiałam, że ta sesja tak naprawdę nie była poza moim stylem.
Bo nieważne, czy pracuję z delikatnym światłem, pastelami czy mroczną energią —
dla mnie zawsze najważniejsze jest to, jak człowiek czuje się przed obiektywem.
A Alicja była sobą. I to widać.
Ta sesja przypomniała mi, że fotografia jest uniwersalnym językiem, który może opowiadać historię prawdziwie i pięknie. Wystarczy, ż jest tworzona z sercem i uważnością.
by
natalia
Tags: